Drobnymi kroczkami

Drukuj

Na początku postkomunistycznej transformacji każdy krok w kierunku Zachodu byłby witany z aprobatą. Dzisiaj już niekoniecznie, biorąc pod uwagę problemy, jakie Zachód napytał sam sobie. Dziś trzeba raczej różnić się zdecydowaniem – i to w czynach, nie w słowach – by uspokoić tych, którzy państwom (także naszemu!) pożyczają pieniądze.

http://www.flickr.com/photos/markboucher/4482153997/sizes/m/in/photostream/

Z tej perspektywy expose Premiera to odróżnianie się wygląda nie najlepiej. Z punktu widzenia działań stabilizujących gospodarkę, by nie uderzył także i w nas jakiś kolejny atak paniki na rynkach finansowych (a będzie ich jeszcze dużo, niezależnie od takich czy innych uregulowań w strefie euro!) tego  rodzaju kroków było w nim niewiele. Ściśle rzecz biorąc, jeden. To znaczy zapowiedź podwyższenia wieku emerytalnego.

Ale i ta zapowiedź była tak rozciągnięta, że niewiele zapewne zmieni także i za 10 lat. A przecież jej znaczenie dla kraju, to oddziaływanie na podaż pracy i poprawę proporcji między dochodami systemu ubezpieczeń i wynikającymi z już powziętych zobowiązań wydatkami. Czyli także element stabilizacji finansów publicznych w dłuższym okresie. Tylko, czy w  a ż  t a k  długim?

A przecież konieczne są też kroki, które zasygnalizują, że dokonujemy zmian w finansach publicznych w kierunki ich zrównoważenia  j u ż  o b e c n i e!  Z tej perspektywy mnie przynajmniej expose Premiera rozczarowało. Co z tego, że Premier zapowiedział zmiany w systemie ubezpieczeń? To wszystko już zapowiadano wielokrotnie i nic – bądź bardzo niewiele – z tego zrealizowano. Będą, więc, negocjacje z „mundurówką”, górnikami, rolnikami, a zapewne i uliczne demonstracje górników i innych.

Przyjęte rozwiązania, o ile w ogóle jakieś będą, coś tam po latach zaczną zmieniać. Nowi policjanci, nowi górnicy i inni  zaczną pracować dłużej i stopniowo trochę innymi strumieniami zaczną płynąć składki i emerytury. Znowu, jak w kwestii późniejszego przechodzenia na emeryturę, efekty będą odczuwalne w latach 2020-2040 (jeśli w ogóle będą; doświadczenia nie napawają optymizmem). Czyli raz jeszcze rząd myśli o odległej przyszłości. Ponawiam jednak pytanie: co teraz? co w roku 2012?

Głównie drobiazgi w rodzaju zapowiedzi cięć „becikowego”, jakichś tam ulg, itp. Jednym słowem groszowe oszczędności, które nie przekonają, podejrzewam,  rynków o determinacji rządu w sprawie szybkiego równoważenia budżetu. No i popis oportunizmu w sprawie składki zusowskiej. Rząd Jarosława Kaczyńskiego z sensem zmniejszył składkę pracodawcom o 2 pkt. proc. i bez żadnego ekonomicznego sensu zmniejszył składkę – aż o 5 pkt. proc.! – pracobiorcom, „wmaślając” się elektoratowi przed nadchodzącymi wyborami.

A teraz rząd Donalda Tuska, zamiast przywrócić przynajmniej część (2-3 pkt. proc.) składki pracobiorcom, bo to te składki odpowiadają za ponad 70% „wyborowanej” przez poprzedników dziury w dochodach ZUS rzędu 20-25 mld. zł rocznie, zapowiada większą o 2 pkt. proc. składkę dla  p r a c o d a w c ó w. Oczywiście, z punktu widzenia rachunku politycznego niezadowolenia, pracodawców jest znacznie mniej niż pracobiorców. Jest to  więc posunięcie bardziej bezpieczne politycznie.

Tyle, że jednocześnie oczekuje się, że nasi dzielni przedsiębiorcy będą tworzyć miejsca pracy – w dodatku w dość wolno (ok. 3% rocznie) rosnącej gospodarce. Oczekuje się od nich wiele, zwiększając im koszty. Nie wiem, czy to przekona rynki finansowe, bo jednak niewątpliwie zostanie zauważone, że takie akurat zwiększenie dochodów budżetu spowalnia jednocześnie wzrost gospodarczy.

Czytaj również
  • Tomasz

    Mówi się, że „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka…” Coś w tym jest, ale faktycznie w przypadku jedynie becikowego i jakichś tam ulg, niewiele się zbierze.
    Zlikwidować wszystkie ulgi, bo niby po co one? Kogo mają zadowalać? Litości! Elektorat można inaczej zdobywać. Niech rządzący wysilą bardziej szare komórki.
    A taki twór jak Urząd Pracy??? Po co on komu??? Bezrobotnym, co pracują w większości „na czarno” albo „szaro” żerując na Państwie i biorąc jednocześnie zasiłki? Można go scalić z inną jednostką samorządu, a budunki wynająć, albo sprzedać.
    Zlikwidować wszelkie mateczniki szarzyzny i od razu się rozjaśni…
    O drylowaniu spółek z ich zysków nie wspomnę (nie byłoby tak, gdyby nie nieudolna prywatyzacja). Bylejakiej prywatyzacji polskiego przemysłu też nie warto komentować.
    A jak ma działać polski przedsiębiorca, gdy się mu zwiększa koszty działalności??? BĘDZIE ZATRUDNIAŁ NA „CZARNUCHA”!!! Więc mu się zamknie firmę i już Państwo figę jedynie zobaczy, nie przychody…