Dlaczego rośnie liczba bezrobotnych po studiach

Drukuj

Interesujące tematy podejmowane przez media, nawet te teoretycznie bardziej wnikliwe, czyli drukowane, rażą powierzchownością. Publicystka w poważnej gazecie napisała: „To idzie młodość (na bezrobocie)” i poużalała się, jak to w całej Europie jest tak wielu świetnie wykształconych młodych ludzi, sfrustrowanych tym, że tak trudno im znaleźć pracę. A rady na to nie ma, bo są problemy z wydatkami publicznymi.http://www.flickr.com/photos/clanlife/4049680250/sizes/m/

A może, jeśli nie chodzi tylko o chwilową sensację, warto zastanowić się nad podstawowymi pytaniami o związku studiów wyższych i dobrze płatnej pracy. Twierdzę, że założenie o korzyściach z wyższych studiów jako drogi do tego celu miało swoją rację bytu w demokracjach Zachodu przed paroma dziesiątkami lat. Dzisiaj już  n i e.

Używając terminologii Noblisty z ekonomii, prof. Beckera, który tworzył koncepcję „kapitału ludzkiego”, kiedyś studia były ciężką pracą, której efektem było zdobycie wykształcenia  p r z y d a t n e g o  w  g o s p o d a r c e. Późniejsze wejście na rynek pracy nagradzane było wyraźnie wyższymi zarobkami niż zarobki tych, którzy na studia nie poszli (rozpoczynając pracę 5 lat wcześniej).

Jednakże – zdecydowanie niekorzystne – przemiany cywilizacyjne spowodowały, że studia przez rosnącą część młodych (a należy domniemać, że i ich rodziców) przestały być uważane za „dobro inwestycyjne”, czyli wysiłek i koszt zrekompensowany efektem znacznie wyższych dochodów. Studia stały się, w znacznej większości przypadków „dobrem konsumpcyjnym”; mają być przede wszystkim przyjemnym spędzaniem czasu nad czymś, co można by określić jako czyjeś hobby.

Tyle, że hobbistów np. stosunków międzynarodowych, studiów nad buddyzmem, relaksacją, czy gender studies są setki i tysiące, a zapotrzebowanie rynku pracy ten typ wykształcenia jest – łagodnie mówiąc – dość ograniczone. Ilu specjalistów od stosunków międzynarodowych jest w stanie wchłonąć dyplomacja i katedry na uczelniach? Kilku (kilkunastu?) rocznie. Podobnie, albo jeszcze gorzej wyglądają perspektywy zatrudnienia absolwentów ezoterycznych dziedzin studiów.

Tak więc, studia współcześnie stały się bardziej elementem awansu kulturowego i zaspokajania indywidualnych zainteresowań niż czynnikiem dającym wysokie szanse na awans materialny. Więź między ukończeniem wyższych studiów i wysokim prawdopodobieństwem uzyskania dobrze płatnej pracy została w efekcie zerwana.

W krótkim felietonie nie ma miejsca na obszerniejsze rozważania nad możliwościami zmian. Przede wszystkim, zmiany cywilizacyjne są trudne do skorygowania. Warto jednak rozpowszechniać wiedzę o zmianach, które opisałem powyżej, jako czynnik ostrzegawczy.

Jednym ze sposobów korekty tej sytuacji może być zjawisko, które zaobserwowałem, ucząc w Niemczech. Mianowicie tak gdzieś w drugiej połowie trzeciego roku studiów na wydziale kulturoznawstwa zwiększało się gwałtownie zainteresowanie studentów tego wydziału studiami podyplomowymi na prawie, ekonomii i zarządzaniu.

Nie rozwiązywało to wszystkich problemów studiów „hobbystycznych”, bo ich studenci mogli na owych podyplomowych zajęciach podejmować tylko niektóre tematy; do innych brakowało im przygotowania. Niemniej jest to jakaś droga do zwiększenia szans znalezienia zatrudnienia. Inna, to wyższe tempo wzrostu gospodarczego, które zwiększy szanse zatrudnienia w sektorze edukacji, kultury i innych obszarach, z których korzystamy tym więcej, im jesteśmy zamożniejsi. Zaczynać jednak trzeba od ostrzeżeń o braku gwarancji przyszłej pracy dla „hobbystów”.   

Czytaj również
  • Wowa

    Panie Profesorze, na Viadrinie był jeszcze inny interesujący trend, w drugą stronę. Wielu studentów ekonomii i/lub prawa, którzy po pierwszym roku nie dawali rady (rachunki! paragrafy! :() i mieli nóż na gardle, przenosili się masowo na kulturoznawstwo. Selekcja naturalna. Co lepsi i ambitniejsi hobbyści zapisywali się na podyplomówki z ekonomii lub prawa, a ekonomości i prawnicy męczennicy na kulturoznawstwo :). Krążył nawet taki dowcip po szkole: Stoi grupka dziewczyn. Podczodzi do nich trzech studentów. „Cześć, co studiujecie?”, „Kulturoznawstwo”, „Ee, nie przejmujcie się, każdemu się może zdarzyć” :P
    Pozdrawiam serdecznie.