Ile „zwrotu w lewo” w polskiej polityce?

Drukuj

Coraz więcej komentarzy – i to nie tylko z kręgów lewicowej politycznej poprawności – „miele” kolejny nowy temat, mianowicie przesuwanie się sympatii politycznych w lewo. Zanim media i eksperci stworzą nową zbitkę pojęciową w postaci „zwrotu w lewo” w polskiej polityce, radzę jednak zastanowić się nad przejawami tego zwrotu – i nad ich charakterem.

http://www.flickr.com/photos/cs___/355855642/sizes/m/in/photostream/
by spanaut

Nauczyciele protestują przeciwko zamykaniu szkół i innym zmianom tychże szkół dotyczących. Ile jest lewicowości w tym, aby utrzymać swoje przywileje z 18-godzinnym tygodniem pracy na czele? Tak przy okazji: w ciągu 10 lat mojej pracy w Niemczech na Uniwersytecie Europejskim-Viadrina dwukrotnie podniesiono tam minimum godzinowe w szkolnictwie. Najpierw z 21 godz. do 24, a następnie do 27-28 godz. Nie słyszałem tam jednak, by niezadowolenie nauczycieli uznano za przejaw lewicowości. Hasła: „Nie dla cięć socjalnych!” i „Szkoła to nie towar!” na demonstracji przed warszawskim ratuszem są przejawem zwykłego wygodnictwa i zamykania oczu na rzeczywistość, czyli szkół z nauczycielami, ale za to prawie bez dzieci. Wprawdzie lewicowcy mają niewątpliwe ciągoty do zamykania oczu na rzeczywistość, ale gdyby ich spytać, czy jest to kwintesencja lewicowości, zaprotestowaliby zapewne z oburzeniem.
Protesty w sprawie ACTA mają u podstaw jedną nie dającą się ukryć cechę, mianowicie chęć „jazdy na gapę”, czyli domaganie się dostępu do informacji i dóbr kultury bez towarzyszącej temu chęci zapłacenia za ten dostęp. Podskakujący podczas demonstracji internauci chowają się za tarczę obrony wolności, ale w decydującej mierze jest to wolność korzystania z cudzej własności. W tym kontekście hasło: „Wolność jest ważniejsza niż własność!” ma bardzo szczególny odorek. A poza tym stanowi większe zagrożenie cywilizacyjne niż to się wydaje (o czym niżej).
Związkowcy i niektórzy politycy protestują przeciwko wydłużaniu wieku przechodzenia na emeryturę, a także „poczepiają” się pod wszelkie inne akcje protestacyjne, starając się poprawić swoja zaszarganą reputację. Ile jest w tym lewicowości, a ile chęci realizacji grupowych interesów, najczęściej kosztem całego społeczeństwa, a w każdym razie podatników?
Jeżeli w populistycznej retoryce polityków wszystkich maści używa się terminologii: „lobby firm farmaceutycznych”, działających we własnym interesie, powyższy termin stosuje się do wszystkich wymienionych wyżej grup (i wielu innych zresztą!). Mówmy otwartym tekstem. Są to lobbies, które w ten czy inny sposób chcą wyszarpnąć od nas – podatników – jakieś beneficja (podwyżki, wcześniejsze emerytury, itp.), bądź obronić chcą beneficja wcześniej otrzymane.
Czy suma rozmaitych lobbies walczących o swoje, partykularne interesy tworzy jakąś swoistą lewicowość? Nie lewicowość jest wspólnym mianownikiem wymienionych i innych amatorów „rwania z podszewką”, lecz  r o s z c z e n i o w o ś ć.  A roszczeniowość prowadzi nas tam, gdzie już dziś znajdują się w większości państwa zachodnie, mianowicie u progu finansowego załamania się państwa opiekuńczego. Będzie to widoczne znacznie ostrzej za kilka lat.
Oczywiście, lewicowość historycznie związana była z zabieraniem tym, którzy bogactwo tworzą, i rozdawaniem go innym. Tyle, że wiek dwudziesty i upadek komunizmu nauczył czegoś – jak się wydawało – także i lewicę. A jeśli nie nauczył i powzięte zostaną kolejne próby redystrybucyjne tego rodzaju, to nauczy w najbliższych 5-10 latach. Państwa  zachodnie  j u ż  t e r a z  zabierają podatnikom połowę i więcej tego, co zostało wytworzone; kolejne próby redystrybucji przyspieszą tylko załamanie państwa opiekuńczego.
I jeszcze ostrzeżenie na zakończenie felietonu. Ci, którzy gotowi są uznać za słuszne hasło amatorów jazdy na gapę w internecie, że wolność jest ważniejsza niż własność, niech podadzą choćby jeden przykład kraju, w którym zlikwidowano własność prywatną, a udało się utrzymać wolności obywatelskie i polityczne. Historia ludzkości nie zna takiego przypadku.

Czytaj również
  • Mangusta

    Pomieszanie protestow rodzicow (nie nauczycieli!) z ACTA i akcja kilku szczeniakow jezdzacych na gape czyli prawicowy kolib w natarciu. Czy Pan sie w ogole zastanowil nad tym co wytworzyl?

    Jak mozna proesty zwiazkowcow i rodzicow uczniow zamykanych szkol zestawiac z kolezkami jezdzacymi na gape? Czy ludzie maja jak psy przyjmowac kazdy ochlap z „panskiego stolu”?

    To nie roszczeniowosc sie budzi w Polakach tylko SELF-ESTEEM czyli poczucie wlasnej wartosci. Ludzie maja dosc poniewierania nimi i zgodnie z zasadami znienawidzonej przez pana demokracji mowia glosno o tym co ich boli.

    Niech Pan siedzi na swoich zagranicznych Uniwersytetach w „komunistycznej” Danii lub „będących u progu finansowego załamania” (cytat z tekstu) Niemczech i niech Pan da Polsce i Polakom swiety spokoj!!!

  • damian

    trochę pan zagmatwał :)

  • Piotr Beniuszys

    „Ci, którzy gotowi są uznać za słuszne hasło amatorów jazdy na gapę w internecie, że wolność jest ważniejsza niż własność, niech podadzą choćby jeden przykład kraju, w którym zlikwidowano własność prywatną, a udało się utrzymać wolności obywatelskie i polityczne. Historia ludzkości nie zna takiego przypadku.“

    W istocie należę do tych, którzy gotowi są uznać za słuszne to twierdzenie, a nawet sam je sformułowałem w jednym z moich tekstów na blogu, tu na platformie Liberte.

    Oczywiście historia nie zna żadnego takiego przypadku, aby udało się utrzymać wolność pomimo zniesienia własności prywatnej. Jest natomiast wiele przykładów państw, w których własność udało się utrzymać, ale zlikwidowano znaczną część wolności, a nawet jej całość. Z tego jednakowoż wypływa wniosek dokładnie odwrotny od Pańskiego. Otóż:

    broniąc własności, nie mogę być pewien, iż równocześnie obronię wolność, ponieważ własność może występować bez wolności,

    broniąc wolności przy okazji zawsze bronię także własności, ponieważ niepodobna, aby w kraju wolnym własności prywatnej nie było.

    Liberałowie słusznie stawali i stają w obronie własności, gdy próbę jej ograniczania podejmują zwolennicy idei wolności pozytywnej, która jest często niczym innym, jak roszczeniowością właśnie. Jednak wolność negatywną należy bronić w każdych okolicznościach, nawet wtedy, gdy osłabia to ochronę (bo przecież nie likwiduje zupełnie!) własności. Nie wolno w imię ochrony praw własności monitorować zachowania ludzi w internecie, gdyż to jest ich intymna sfera życia. Nie wolno tych danych przy okazji zbierać i strukturyzować. Nie wolno ryczałtowo traktować wszystkich z góry jak potencjalnych podejrzanych o złodziejstwo.

    Kto tego rodzaju środki względem zwykłych obywateli uznaje za słuszne w celu obrony interesów koncernów, ten nie jest liberałem, a po prostu konserwatystą w tym znaczeniu, jakiego ta kategoria nabrała od czasów Thatcher i Reagana. Liberalizm to nie tylko liberalizm ekonomiczny. Liberalizm ekonomiczny wyrwany (jak to uczyniła pani Thatcher i pan Reagan) z kontekstu innych elementów liberalizmu jest ślepym, tępym i dość prymitywnym narzędziem grup interesu, pozbawionym etycznej podbudowy i humanistycznego wymiaru. To właśnie ta koncepcja ponosi obecnie fiasko na całym świecie i niestety pociąga za sobą autentyczny liberalizm, opowiadający się za szeroką paletą wolności, też, ale nie tylko gospodarczej.

    Z pozdrowieniami
    Piotr Beniuszys

  • http://centrumcyfrowe.pl Alek Tarkowski

    Dziwię się, że pisząc ostatnie zdanie zapomniał Pan o ekonomicznej kategorii dobra publicznego. Taki charakter ma znacząca część zasobów w Sieci, polecam na temat prace choćby Yochaia Benklera czy noblistki Elinor Ostrom. Pozwala ona zrozumieć, co z własnością intelektualną dzieje się w Sieci, bez wyciągania wniosków o wywłaszczaniu z własności prywatnej.

    Pisze Pan o „domaganiu się dostępu do informacji i dóbr kultury bez towarzyszącej temu chęci zapłacenia za ten dostęp” jako czymś zdrożnym – na blogu, do którego zapewnił mi Pan właśnie taki dostęp.

  • Paweł

    Felieton świetnie nadający się do czasopism typu Najwyższy czas czy Gazeta Polska. Ramię w ramię z S. Michalkiewiczem.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100003406011560 Shobha

      Hola Francisco, no debes tener problema, los letnes Sigma no son malos, lo fanico es que hagas pruebas para ver los puntos de9biles del lente y tenerlos en cuenta al hacer tus filmaciones, muchos de los letnes tan abiertos pueden tener algo de vif1eta en algunas aperturas, por lo que lo recomendable es que hagas pruebas y evalfaes tu imagen para evitar usar las aperturas en las que puedas tener algfan problema. Saludos.

  • http://www.psychu.eu psych

    ,,roszczeniowość prowadzi nas tam, gdzie już dziś znajdują się w większości państwa zachodnie, mianowicie u progu finansowego załamania się państwa opiekuńczego”. Mimo wszystko nasze zadłużenie wewnętrzne jest na podobnym poziomie, zaś poziom zycia na nizszym. Wiec moze zachodnie rozwiazania sa konieczne do rozwoju. ;]

  • http://www.facebook.com/events/224767104277596/ Dobromir Sośnierz

    Dużo racji, ale jeden fundamentalny błąd. Może tu i ówdzie pojawiało się w sprawie ACTA hasło „wolność jest ważniejsza niż własność” — ale to wynika z niezrozumienia, że prawa autorskie i patentowe nie są ŻADNĄ formą własności. Są to prawnie gwarantowane monopole na wytwarzanie rzeczy podobnych lub identycznych z dziełem, które ktoś wygenerował jako pierwszy i z racji pierwszeństwa rości sobie prawo do cudzych przedmiotów, które uznaje za kopię. Jest to jak widać prawo KONKURENCYJNE WOBEC WŁASNOŚCI. Dlatego żaden prawdziwy libertarianin nie może być zwolennikiem monopoli autorskich. Nieprzypadkowo na protestach przeciw ACTA pojawiali się dość licznie ludzie z KNP i UPR. Kopiowanie nie jest kradzeżą w żadnym sensie, bo nie umniejsza stanu posiadania po stronie autora oryginału. Nie jest to żadna jazda na gapę, bo nie dochodzi do użycia cudzej własności. Polecam przemyśleć ten fragment jeszcze raz.

  • Piotr Beniuszys

    O, i tak się składa, Panie Profesorze, że akurat w dniu, w którym napisałem pierwszy komentarz, ukazała się opinia RPO Ireny Lipowicz dla prezydenta Komorowskiego, w której moje poglądy są precyzjnie i adekwatnie sformułowane, w sposób jaśniejszy i bardziej kompetentny, niż sam mogłby je wyrazić. Otóż:

    „w umowie ACTA brak równowagi pomiędzy ochroną prawa własności a prawem do prywatności, ochroną danych osobowych, prawem do infromacji, dostępu do dóbr kultury, wolnością słowa i prawem do sądu“.

    Za wyjątkiem dostępu do dóbr kultury wszystkie te elementy składają się nie na postawę roszczeniową, tylko są nieodzownymi składowymi indywidualnej wolności negatywnej jednostki ludzkiej, których gwarancja opiera się na fundamentach ładu konstytucyjnego w liberalnej demokracji.

    Ponownie pozdrawiam
    Piotr Beniuszys