IV RP przed Trybunałem Stanu: Rzeczpospolita według Hoffera, Zimbardo, czy może Kieślowskiego?

Drukuj

Osobiście uważam, że postawienie Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu jest wnioskiem uprawnionym zachowaniami tych polityków, gdy byli u władzy. Dodałbym do nich jeszcze Lecha Kaczyńskiego (który zapewne znajduje się tam, gdzie jest b. ciepło – i to nie ze względu na globalne ocieplenie…) oraz Antoniego Macierewicza. Tych ostatnich za urągający zasadom prawa cywilizacji zachodniej sposób przygotowania, a zwłaszcza upubliczniania tzw. raportu o WSI.

http://www.flickr.com/photos/drabikpany/5781048676/sizes/m/in/photostream/

Seria procesów – jeszcze nie zakończona – przegrywanych po kolei przez wysokich urzędników IV RP wspiera moją tezę. A także – co jednak bardziej irytujące – procesów ich następców. Ile już razy Minister Obrony przepraszał pomówione przez Macierewicza i spółkę osoby – i ile raz jeszcze będzie?

IV RP najlepiej scharakteryzować według teorii ruchów masowych, np. Erica Hoffera (co zresztą uczyniłem w dłuższym artykule). Mechanizmy powstawania ruchów ludzi „głęboko wierzących” w jakieś spiskowe wyjaśnienia, jak funkcjonuje świat są znane i zbadane. Ludzi pustych w środku jak wydmuszki, którzy wypełnią sobie życie ową „głęboką wiarą”. Prawie zawsze są to ruchy antydemokratyczne. Czasem też totalitarne.

Do takiej interpretacji skłania też typ ludzi, którzy liderują takim ruchom. Zwykle – jak i w przypadku PiS i jego adherentów – słabo wykształconych, ćwierćinteligentów o wątłej wiedzy, ale nieporównanie większych aspiracjach, którzy mają niewielkie szanse w merytokratycznych systemach polityczno-ekonomicznych. Szkodliwość takich ruchów i zagrożenia, jakie stwarzają są oczywiste. Widać to też było w dynamice IV RP.

Tylko, czy fakt zagrożenia i potrzeba ukarania przez TS przywódców takiego „antysystemowego” ugrupowania oznaczać musi totalitarny charakter owego ugrupowania (jak to niedawno zdefiniował Stefan Bratkowski)? Być może warto spojrzeć na ten, niewątpliwie wymagający napiętnowania przez TS, ruch w kategoriach eksperymentu prof. Zimbardo. Przypomnę, że Zimbardo m.in. podzielił studentów na strażników więziennych i więźniów. I raptem okazało się, że niektórzy spośród strażników tak dalece zidentyfikowali się ze swoją rolą, że zaczęli dręczyć swoich kolegów, gdy uzyskali nad nimi kontrolę.

Zachowanie stare jak świat. Dać ludziom władzę ponad ich miarę, a zaczną piętnować, dręczyć i tyranizować innych. Zwłaszcza lepszych od siebie. W komunizmie prof. Zimbardo nie musiałby robić eksperymentów. wystarczyłoby popatrzeć na owych półanalfabetów, którzy pierwszy raz w życiu dostali „kawałek władzy” nad innymi; nawet zwykła baba ze wsi, która została konduktorką odkrywała możliwość „porządzenia sobie troszkę”: tego pasażera wpuściła do tramwaju, czy autobusu, a tamtemu zatrzasnęła drzwi przed nosem. Wypisz wymaluj zachowanie PiS np. w sprawach lustracji środowiska akademickiego. Ponieważ „mózgowców” w tym ruchu jest niewielu, więc była to okazja odegrać się na lepszych od siebie.

Jeśli chcemy spojrzeć na ten paskudny twór, jakim była IV RP, w zaproponowany sposób, to wsparcie znajdziemy też w filmie Kieślowskiego „Amator”. PiS to też amatorzy, którzy odkryli możliwość piętnowania lepszych od siebie przy pomocy kamery. Przypominam, że ów amator z Kieślowskiego, kupiwszy kamerę filmową na ślub córki bodajże, zaczął z niej korzystać filmując różne wykroczenia jednostek w osiedlu, w którym mieszkał. Oczywiście ów amator nie miał do dyspozycji ABW, CBA i prokuratury, by owych posądzonych o wykroczenia filmować o szóstej rano w kajdankach na rękach. Ale gdyby mu dać taką szansę?…

Czytaj również
  • edyfikator

    Zgadzam się, że były to czasy smutne i przykro jest, że ludzie którzy takimi je sprawili wciąż są aktywni politycznie. Wydaje mi się jednak, że powoływanie Trybunału Stanu jest nieadekwatne do winy. Niechęć do inteligencji, żądza władzy, opieranie swoich ambicji na kompleksach to rzeczy niewątpliwie złe, ale czy mogą one służyć jako argument w procesie? Trybunał Stanu to organ, który ma służyć raczej sądzeniu tych, którzy podczas pełnienia władzy świadomie działali na szkodę państwa albo dopuścili się rażącego złamania prawa. Wydaje mi się, że dobrze byłoby gdyby TS zbierał się tylko w naprawdę wyjątkowych okolicznościach (obyśmy takiego dnia nie dożyli), a nie w sytuacji gdy grupka ludzi dochodzi do władzy, lecz poza rozkładem WSI, nie jest w stanie zepsuć nic więcej.

  • Marian

    Osobiście uważam, że wywody Jana Winieckiego wymagają specjalistycznej terapii i on też.