Kontrofensywa ekonomicznego ciemnogrodu

Drukuj

Andrzej Mleczko w jednym ze swoich znakomitych rysunków narysował latające panie z notesami i mikrofonami oraz dwóch mężczyzn, bodajże rolników mówiących między sobą, że idzie wiosna, bo dziennikarki robią się bardziej namolne. Gdyby przyjąć poetykę znakomitego rysownika, to należałoby powiedzieć, że idą wybory, bo różni mądrale narzekający na kapitalizm, neoliberalizm, monetaryzm i elementarną logikę opowiadają coraz większe bzdury.

http://www.flickr.com/photos/uicdigital/4787230031/sizes/m/Tak więc, przed wyborami uaktywniają się nie tylko wszyscy amatorzy naszych (czyli podatników) pieniędzy, tradycyjnie od górników zaczynając. To samo dotyczy tych wszystkich, którzy mają nadzieję zrobić karierę, polityka lub guru, na opowiadaniu ekonomicznych bzdur, mile brzmiących nieprzyzwyczajonym do samodzielnego myślenia obywatelom naszego kraju, których jest niestety niemało.

Podam Czytelnikom trzy (z wielu!) przykłady. Nie tak dawno ubolewałem nad pewnym studentem, który mówił, że Unia powinna coś zrobić, żeby nasze płace były wyższe. Student powinien myśleć i rozumieć, że płace zależą od wydajności: jednostkowej, fabrycznej i ogólnospołecznej. A tymczasem w brukowcu czytam wywiad z kimś prezentowanym tam jako główny ekonomista jakiejś instytucji (chyba poważnej, bo o powagę procesuje się ze wszystkimi), że Polacy muszą wreszcie więcej zarabiać, a nasze płace być porównywalne z zarobkami innych z Eurolandu, bo … ceny mamy już porównywalne.

Ręce opadają czytając wypowiedź „głównego ekonomisty”, który nie wie, że różnice w poziomie rozwoju (mierzone PKB per capita) polegają na tym, że w kraju biedniejszym (np. Polska) ceny towarów są porównywalne, ale ze względu na różnice wydajności, płace są niższe. Odrobiliśmy od 1989r. spory dystans pozostawiony przez historię (zwłaszcza tę komunistyczną) i dystans do kraju bogatszego (np. Niemcy) zmniejszył się o połowę, ale ciągle mamy jeszcze 20, a niektórzy oceniają, że więcej, lat do momentu, w którym wydajnością i płacami zrównalibyśmy się z Niemcami.

Z kolei nawiedzony teolog wojujący z neoliberalizmem i rynkiem krytykuje (tym razem w „Przekroju”), nie rozumiejąc w ogóle w czym rzecz, wszystkich – liberałów i socjaldemokratów jednakowo – za ich poparcie dla rynkowych rozwiązań. Pal sześć teologa, ktoś wierzący mógłby zmówić zdrowaśkę na intencję pojawienia się u niego zdolności do ekonomicznego myślenia, gdyby nie to, że teolog przyspawany jest do Instytutu Obywatelskiego PO. A to wskazuje, że nawet i ta partia jest w stanie zafundować sobie think tank, ale ewidentnie ma kłopoty z „thinkiem”.

Liberałowie podobno twierdzą, że „brak pracy jest rezultatem ludzkiego lenistwa”. Tymczasem liberałowie mówią, że brak pracy jest następstwem złych instytucji zniechęcających pracobiorców do dobrej pracy, a pracodawców do tworzenia tych miejsc pracy. Porzekadło „czy się stoi, czy się leży…” wzięło się z błędnych instytucji w komunizmie, a niskie tempo wzrostu zatrudnienia w kapitalizmie też bierze się ze złych instytucji: nadmiaru regulacji i nadmiaru przywilejów pracowniczych. A ponadto z nadmiaru tak ukochanego przez teologa „socjalu”, czyli wysokiego udziału wydatków publicznych w PKB. Badania wskazują wyraźnie, że im wyższy ten udział, tym niższe tempo wzrostu gospodarczego, a w tym także i zatrudnienia.

Przy tych rewelacjach już tylko dla porządku wspomnę pewnego „guru” radiomaryjnego światka, który stwierdził, że rząd prowadzi antyspołeczną politykę cięć wydatków publicznych.  Z czego wynika, że prospołeczna jest polityka zwiększania wydatków publicznych i deficytów budżetowych. Czyli należy śmiało maszerować drogą Grecji i innych bankrutów i semi-bankrutów naszego świata…

Czytaj również
  • Tomasz Kłosiński

    Podkablowałem austriakom z mises.pl Pana artykuł na forsal.pl o standardzie złota. Mam nadzieję, że zreplikują Pana tekst i wywiążę się z tego ciekawa dyskusja. Ja sam nie ustosunkowałem się jeszcze do systemu waluty złotej – lubię W. Ropkego i on był tego systemu zwolennikiem, ale lubię też M. Friedmana, a ten z kolei był jej przeciwnikiem. Dlatego tak mi zależy na wyłożeniu wszystkich argumentów za i przeciw. Z pobudek czysto egoistycznych. ;-)

    Pozdrawiam,
    Tomasz Kłosiński

    PS. Nie pasuje mi Pan do tego portalu i tego środowiska. Tak samo jak Z. Bauman piszący do Krytyki Politycznej to jakaś aberracja. Jakieś dziwne przymilanie się do młodzieży. Powinno być odwrotnie! Wszak to Panowie jesteście starsi, mądrzejsi i bardziej doświadczeni.

  • Mateusz

    Panie Profesorze, czekamy na nowe felietony!!!

    • Jan Winiecki

      Po świątecznej przerwie nowe komentarze są już na stronie.

  • jan

    Zna się Pan na słupkach jak każdy żyd, ale ludzi Pańskiego pokroju powinni liczyć białe niedźwiedzie z dala od domu ( wyjątkowo podłych zakompleksionych ludków powinno się szczelnie izolować ) Z Panem na czele !

    • Dareios

      Jest takie zestawienie 3 liter które w języku angielskim skompromitują twój wpis. A litery te to WHY, czyli dlaczego? Potrafisz pluć i obrażać (choć taka obelga jak „żyd” jest raczej obelgą w rozumieniu ciemnogrodu, a nie normalnych ludzi, bo dla mnie to tak samo jakby kogoś nazwać Francuzem czy Brazylijczykiem), ale już żadnej merytorycznej konstrukcji zbudować nie potrafisz. Jeżeli twierdzisz że Pan Winiecki się w którymś momencie myli to wyprowadź zwartą, merytoryczną kontrargumentację. Obrażać umie każdy głupi.

  • http://www.radiotokfm.pl REQUiRED

    PROSZĘ PANIE PROFESORZE O WYJASNIENIE CZYTELNIKOM JAK LICZONA JEST WYDAJNOSC LUXEMBURGCZYKOW NIEMCOW ANGLIKOW I POLAKÓW WOWCZAS MOZE ZREFLEKTUJE się pan, ZE LICZONA JEST ona WARTOSCIĄ SPREDAZY na jednego zatrudnionego. I nie ma ona nic wspólnego z systemowym zaniżaniem poziomu płac pracowników najemnych. Liczy się zysk własciciela srodków produkcji – nic więcej. Praca jest w tym systemie kosztem – wartością konieczną lecz redukowaną przez technologię. cały syetem jest chory – oparty dziś na długu, na ślepej uliczce wzrostu dla wzrostu, rozwoju dla rozwoju i czyli wojny dla wojny.
    Czowiek jest w tym systemie był jest i będzie maszyną nie tak bardzo sprawną jak się oczekuje bo nieszanowaną. IUtrzymywanie słabego kursu złotówki – sprzedaż naszej pracy za bezcen – to powody, że nigdy nike dogonimy tzw „wydajności” ww. nacji.

  • E.B.

    Akurat Mleczko to ma nieraz chore pomysły na żarty.