Kto to jest przedsiębiorca?

Drukuj

„Wszyscy pójdziecie kiedyś, wreszcie, do więzienia” powiedziała memu znajomemu przedsiębiorcy pewna pracownica urzędu skarbowego, gdy ten zakwestionował kolejną błędną, niezgodną z przepisami, interpretację. Łatwo zdefiniować kim w jej oczach jest przedsiębiorca. To, po prostu, przestępca (jeśli nie dzisiejszy, to jutrzejszy).

http://www.flickr.com/photos/wallyg/2469987226/sizes/m/in/photostream/
by wallyg

Chwała Gazecie Wyborczej, że chociaż na czas jakiś oderwała się od swoich fascynacji lewactwem na świecie i w Polsce. I zapoczątkowała akcję: „Przedsiębiorca nie przestępca”, opowieść w odcinkach o takich przedsiębiorcach, którzy się nie załamali, mimo iż zrujnowano im karierę biznesową, odsiedzieli „za niewinność” wiele miesięcy, ale wytoczyli później państwu polskiemu liczne sprawy i znaczną większość z nich wygrali.

Dobrze, że o tym pisze się i mówi. Ale to niewiele, niestety, zmieni. Popularne bzdurne opinie trzymają się mocniej niż Chińczyki z „Wesela” Wyspiańskiego. Pamiętam taksówkarza, który oburzał się, że prywatyzują, rozkradają polski majątek, sprzedają za bezcen, itp., itd. i kukuryku. Takich ludzi jest w Polsce wielu (choć wśród taksówkarzy, którzy są przedsiębiorcami, jest on raczej rzadkością!).

Najzabawniejszy był  c z a s  rozmowy, bo rok 2006. A więc rządy PiS, który nie sprywatyzował nic, a wręcz odwrotnie: upaństwowił m.in. wcześniej sprzedany Szwedom Bank Ochrony Środowiska. Wiedza nie ma tu, jak widać, nic do rzeczy. Decyduje wiara w jakieś durnoty: obojętnie czy w sprzedaż za bezcen państwowych firm, czy w smoleńskie fantazmaty nadmuchiwane helem…

Może łatwiej trafimy do ludzi, jeśli przypomnimy pierwszą definicję przedsiębiorcy, jaką sformułował Richard Cantillon w początkach XVIIIw. (a więc jeszcze przed Adamem Smithem!). Otóż Cantillon stwierdził, że przedsiębiorca, to ktoś, kto kupuje po cenie pewnej, a sprzedaje w przyszłości po cenie niepewnej. Trudno znaleźć lepszą definicję, zwłaszcza dla celów edukacji –  przede wszystkim urzędników i funkcjonariuszy państwowych, bo to oni szkodzą najwięcej.

Przedsiębiorca to człowiek, który znacznie obniża poziom niepewności  i n n y m.  Tym, których zatrudnia, tym, od których kupuje surowce, materiały, itd. Bowiem wypłaca pracownikom ich pobory, mimo iż sam jeszcze nie dostał ani grosza za to, co aktualnie produkują Płaci za zakupione materiały, choć produkty z nich wytworzone zostaną sprzedane dopiero w przyszłości – i nie wiadomo za jaką cenę. Bo przyszłość jest obarczona niepewnością. Być może, np., zacznie się dekoniunktura i będzie musiał sprzedać z mniejszym zyskiem, albo ze stratą. Ryzyko i niepewność towarzyszą mu przez cały czas w jego działalności!

A potem przychodzi jakiś ekonomiczny analfabeta, obojętne: z prokuratury, NIK czy innego państwowego urzędu i oskarża go o przestępstwa gospodarcze. Ostatnio modne jest oskarżanie, że szef firmy działa na szkodę spółki. Nie myśli taki jeden z drugim, że od tego są jej właściciele. Jeśli naprawdę tak jest, to wystąpią z pozwem cywilnym w tej sprawie lub zwrócą się do prokuratury. Ale prokuratury potrafią wszcząć sprawę nawet jeśli właściciele nie widzą nic szkodliwego w działaniach prezesa ich firmy!

Zły klimat narasta, wystarczy wspomnieć durnoty ekonomiczne, jakie wygadywano już w początkach transformacji np. w programach telewizyjnych red. Jaworowicz! W Polsce podejrzliwości i skłonności do posądzania innych zawsze było dużo, a podkręciły ten zły klimat rządy formacji, której główną formą rządzenia były publiczne pomówienia, „telewizyjne” zatrzymania i wnioski składane do prokuratora. Poziom paranoi w ogóle, a „antyprzedsiębiorczej” w szczególności, jest niestety wyższy niż była na starcie naszych przemian. Edukacja może pomóc, ale to zadanie – niestety – na lata…

Czytaj również
  • Pegaz

    Szanowny Panie Profesorze!

    Z całym szacunkiem, ale uważam że to Pan tym razem zaserwował nam w tym tekście niebezpieczny stereotyp. Zgadzam się z Panem, iż utarty pogląd „przedsiębiorca=złodziej”, oraz „prywatyzacja=złodziejstwo” są uproszczeniami głupimi i krzywdzącymi, zazwyczaj mają się nijak do prawdy i są po prostu niemądre. Z tym że z Pańskiego tekstu wynika że wszyscy pracownicy „prokuratury, NIK czy innego państwowego urzędu” to niedouczeni „analfabeci ekonomiczni”. Przecież to takie same uproszczenie jak to, że wszyscy przedsiębiorcy to złodzieje.

    Z NIKiem Pan, szanowny Profesorze, to już naprawdę nie trafił. Akurat jeśli chodzi o tzw. organy kontroli i ochrony prawa, to NIK ma najlepiej przygotowana kadrę, tak pod względem znajomości prawa, jak i pod względem znajomości mechanizmów rynkowych. Inna kwestia, ze prawo które oni mają chronić nie rzadko jest nie racjonalne, ale to insza inszość.

    Pisze Pan: „Ostatnio modne jest oskarżanie, że szef firmy działa na szkodę spółki”. Ostatnio, to jest akurat odwrotnie. Przepis penalizujący działalność na szkodę firmy, art. 585 kodeksu spółek handlowych został uchylony ustawą z dnia 9.06.2011 która weszła w życie niemal rok temu.

    Pisze Pan dalej: „prokuratury potrafią wszcząć sprawę nawet jeśli właściciele nie widzą nic szkodliwego w działaniach prezesa ich firmy”. Oczyścicie że tak! Bo to nie wola poszkodowanych decyduje o tym, że dany czyn spotyka się z karno – prawną reakcją organów państwa, ale sam fakt, ze dany czyn jest przestępstwem. Wynika to z obowiązującej w Polsce Zasady legalizmu postępowania karnego (art. 10 § 1 kodeksu postępowania karnego). A to, czy czyn jest nim czy nie – o tym decydują obowiązujące przypisy kodeksu karnego. Owszem, można się nie zgadzać z tym, że do chronić obrót gospodarczy nie powinny normy prawa karnego, lecz normy prawa prywatnego („pozwy cywilne” jak Pan pisze) ale to już akurat nie wina urzędników czy prokuratorów którzy je stosują.

    Serdecznie pozdrawiam.

  • legal

    Super ekonomista wszyscy ekonomiści świata są w błędzie FED,drukuje EBC,JAPONIA SZWAJCARIA ,W,BRYTANIA drukują stopy w USA 1500% niższe niż w Polsce .Winiecki twierdzi że niskie.Z urodzenia Niemiec przekonań komuch .Obraża ,pisząc [Skrzypek] nieprawdę i bezczelnie twierdzi że niema za co przepraszać.To Pan napisał ten artykuł nie uczelnia która wprowadziła Pana w błąd.Reasumując przeprosiny się należą.Jeszcze jedna .znamienna rzecz Decyzje w RPP bufonada, brak szacunku dla innych członków ponoć nigdy nie uzasadnił Pan swojej decyzji mimo nalegań