Nobel z ekonomii, czyli o bocznych ścieżkach i głównym trakcie…

Drukuj

Prasa krajowa donosi ostatnio o cudownych uzdrowieniach wśród służb mundurowych. Raz czytam o „fali uzdrowień, która idzie przez armię”, bo wojskowi chorują o 1/3 rzadziej niż jeszcze rok temu. Z innej informacji dowiaduję się znowu, że o około 30% spadła liczba zachorowań w policji, wśród straży granicznej, strażaków i funkcjonariuszy BOR.

Skąd wziął się ten cudowny wzrost poziomu zdrowotności? A no, z bardzo prozaicznej przyczyny. Weszły bowiem w życie w tym roku przepisy, które zredukowały poziom płac i dodatków, gdy funkcjonariusz choruje, ze 100% otrzymywanego wynagrodzenia do 80%. Czyli tak, jak w przypadku innych pracujących Polaków.

Czy ten nagły wzrost zdrowotności powinien zaskakiwać? W żadnym razie! Jest to całkowicie zgodne z naszą wiedzą o systemach bodźców w gospodarce. Jeśli bodźce oferują ten sam poziom dochodów, czy ktoś pracuje, czy odpoczywa w domu ze zwolnieniem lekarskim, to atrakcyjność tej drugiej opcji będzie powodować, że spora część pracujących będzie jej nadużywać. Wprowadzenie pewnego poziomu kosztów korzystania z takiej opcji (tutaj: utrata 20% wynagrodzenia) spowoduje, iż mniej osób będzie z niej korzystać. Bardziej będą cenić sobie ów możliwy do stracenia dochód.

Tak więc, nie jest to nic nadzwyczajnego. Nie jest to też powód do jakiejś szczególnej krytyki naszych służb mundurowych, czy do biadania nad ich morale. Jeśli tworzymy systemy bodźców zachęcające – bez ponoszenia kosztów – do nadużywania pewnych przywilejów, to będą one nadużywane. I u nas i gdzie indziej.

Doskonałym przykładem jest tutaj tak chętnie przywoływana jako przykład wysokiego morale i prospołecznych zachowań Szwecja. W Szwecji rządzący przez dziesięciolecia socjaldemokraci wprowadzili w pewnym momencie dla wszystkich pracujących100% płatności w przypadku zwolnień chorobowych.

Efekt takiej regulacji był zgodny z zasadami ekonomii. Absencja chorobowa zaczęła rosnąć i w 1988r. doszła do 9,7% nieobecności w pracy. Czyli  c o  d z i e s i ą t y  Szwed był nieobecny w pracy z tego powodu! Po zmianie rządów, wprowadzono podobne ograniczenia jak w Polsce. I efekt znów był zgodny z zasadami ekonomii. Absencja spadała, aby w 1997r. zejść do poziomu 3,8%. Spadek był więc ponad dwukrotny.

No dobrze – powie przekonany Czytelnik. Bodźce ekonomiczne decydują o bardzo wielu zachowaniach. Także i w sferze społecznej. Tylko, co to ma wspólnego z Nagrodą Nobla z ekonomii dla Jean’a Tirole? Otóż prof. Tirole znany jest ze swoich eksploracji różnych zakamarków, bocznych ścieżek ekonomii. I w tych obszarach oferuje różne – zaskakujące i ciekawe – rozwiązania. A to np. zajmie się problemami regulatora ułomnego rynku, na którym operuje zaledwie paru producentów i regulator „główkuje” nad tym, jak by tu zmusić ich do solidnego konkurowania. I nasz noblista oferuje tutaj intelektualnie ciekawe rozwiązania.

Albo z kolei zechce pomóc polityce gospodarczej opiekuńczego państwa, którego politycy uważają, iż należy powstrzymywać firmy od zwalniania pracowników. Wiadomo, że zwolnienia to nie jest z punktu widzenia przedsiębiorcy czy menedżera jakiś sport wyczynowy, tylko oczywista konieczność, wynikająca z potrzeby przetrwania lub uzyskania konkurencyjnej przewagi kosztowej. Ale prof. Tirole chętnie wskaże „litosiernym” politykom, jakie  by tu „podatki od zwolnień” wprowadzić we francuskiej gospodarce, aby takie zwolnienia utrudnić.

Czy to, czym zajmuje się najnowszy noblista jest mało interesujące? Nie. Ale na pewno dotyczy małego segmentu rynkowych  zachowań. Boczne ścieżki mogą być satysfakcjonujące intelektualnie, ale warto pamiętać, że to na głównym trakcie rynkowych zachowań dokonuje sie 70-90% wszystkich transakcji. Można powiedzieć, za innym ekonomistą, że „reszta, to już tylko przypisy”…

Czytaj również