O młodzieży

Drukuj

OBOP i – ni z gruszki, ni z pietruszki – Krajowe Biuro Przeciwdziałania Narkomanii postanowiło zainteresować się poglądami młodzieży na ich dzień dzisiejszy i oczekiwania dotyczące przyszłości. Z tego, co zaprezentował jeden z pseudo-dzienników opinii widać, że młodzi źle myślą nie o sobie – czemu trudno się dziwić! – tylko o tym, czego inni dla nich nie zrobili i w rezultacie młodych czeka straszna przyszłość. Jakiś związkowy prostaczek podkręca jeszcze tę roszczeniową mentalność, stwierdzając że „politycy nic nie robią, aby poprawić los młodych ludzi”.

Pytania nie grzeszą wnikliwością, ale jeszcze bardziej tandetne są interpretacje wyników. Czytamy, więc, w tytule, że mamy do czynienia ze „straconym pokoleniem zawiedzonym wolnością i liberalizmem”. Wprawdzie z odpowiedzi ankietowych takie wnioski  n i e  wynikają, ale cóż to szkodzi, zrobić taką „wrzutkę” w dzienniku specjalizującym się w kolektywistyczno-socjalistycznych poglądach?…

Żeby niepoparte wiedzą komentarze charakteryzowały dziennikarzy, czy związkowców, to – można powiedzieć – wszystko byłoby w normie. Ale tendencyjne bzdury plotą również interpretujący wyniki owych byle jakich badań naukowcy, od których powinno wymagać się pewnych analitycznych standardów.

Oto dwie próbki z wypowiedzi prof. Krzysztofa Wieleckiego, przedstawianego jako socjologa, specjalisty od spraw młodzieży. Pierwsza dotyczy – również nie wynikającej z badań – oceny, że wobec pokolenia urodzonego w połowie lat 90.  XXw. „obietnice dobrobytu okazały się nieprawdziwe”. Czy ów „specjalista” mógłby wskazać podstawę empiryczną swoich wypowiedzi? Z odpowiedzi na pytania wynika, że w najnowszym okresie warunki materialne swojej rodziny młodzi określają jako „bardzo dobre i raczej dobre” w 53%, a jako przeciętne tylko w 36%! We wszystkich wcześniejszych badaniach poziom zamożności badanych rodzin był wyraźnie niższy. Komentarz owego „młodzieżologa” jest wyraźnie wzięty z jego własnych uprzedzeń, a nie z wyników badań…

I bzdurne, i tendencyjne są wypowiedzi prof. Wieleckiego dotyczące problemów ustrojowych. Stwierdza więc, choć znowu – podkreślam – nie wynika to z opublikowanych wyników badań! – że „dorasta pokolenie zawiedzone gospodarką rynkową”. Dowody? Profesor od młodzieży formułuje następujący „dowód”: „Jeśli pani (redaktorka tekstu – JW) zapyta, czy ktoś z nich wierzy w emeryturę, to mówią  my tak głupi nie jesteśmy”.

Czy można zapytać „młodzieżologa”, co ma piernik do wiatraka? Opowieści o „godziwej emeryturze”, o której pieją politycy wszelkich orientacji nie mają nic wspólnego z kapitalistycznym rynkiem, natomiast bardzo wiele z państwem opiekuńczym, pasożytującym na gospodarce rynkowej. Zresztą stagnacja w zachodniej Europie wskazuje, że los państwa opiekuńczego w jego obecnym kształcie został już przesądzony. Ale to opowieść na inną okazję.

guy-fawkes

Może więc warto spróbować zastanowić się nad ową młodzieżą bez ideologicznych kantarów i z pewną dozą analitycznej solidności. A wówczas może okazać się, że różnice między obecnym „straconym pokoleniem”, a jego poprzednikami nie są wcale tak znaczne. A poza tym, jak zwykle, okaże się, że dorosłość pomaga w realizmie ocen sytuacji i młodzi, gdy tylko pojawią się szanse na sukces, wykorzystają je – tak jak to zrobili ich poprzednicy z badań prowadzonych od 1992r. Podkreśla się np. wzrost zagrożenia bezrobociem (63% w najnowszych badaniach), ale gdy pojawiło się poprzednie przyspieszenie percepcja zagrożenia okazała się dużo słabsza (37% w 2008r.). A w 1996r., czyli wówczas, gdy dzisiejsi ankietowani pojawili się na tym świecie, zagrożenie bezrobociem było tak postrzegane na takim samym, wysokim poziomie jak dziś (i to mimo 6-7% wzrostu PKB w owych latach). Patrzmy spokojnie, bez histerii i – co nie mniej ważne jak widać z powyższego – bez ideologicznych kantarów, a nasz świat okaże sie znacznie atrakcyjniejszy – także dla, dojrzewających z wiekiem młodych ludzi…

Czytaj również