„Świat to dżungla”, czyli agitka zamiast badań naukowych

Drukuj

Red. Leszczyński „przepytał” w „Wyborczej” prof. Krystynę Skarżyńską dlaczego studenci w Polsce nie buntują się, jak Hiszpanie, Grecy i reszta. Pal sześć red. Leszczyńskiego! Przyzwyczaiłem się do tego, że jeśli jest jakiś głupi pomysł na rozwiązanie jakiegoś realnego skądinąd problemu, można liczyć na to, że Adam Leszczyński okaże się jego gorącym zwolennikiem.

http://www.flickr.com/photos/matthewvenn/368926457/sizes/m/in/photostream/

Zdumiały mnie natomiast wypowiedzi prof. Skarżyńskiej, zwłaszcza te nawiązujące do prowadzonych przez nią badań. Otóż ankietowani studenci raczej zgadzają się z takim twierdzeniem: „Jeśli trzeba być mściwym i bezlitosnym, aby osiągnąć swoje cele, to się powinno tak postępować”, albo „żyjemy w świecie, który nie zna litości. czasami trzeba się zachowywać bezwzględnie”. Warto zastanowić się, czemu mają służyć tak sformułowane pytania, jeśli nie z góry założonej tezie o okropności kapitalizmu i kapitalistycznego świata („Świat to dżungla” jest tytułem wywiadu).

I pani Profesor – ze zdziwieniem godnym pierwszej naiwnej w sztukach rodem z XIXw. – stwierdza, że studenci „nie odrzucają zdecydowanie bezwzględnie rywalizującej wizji świata”.

A niby dlaczego mieliby ją odrzucać? W badaniach najwyraźniej nie dano im szansy odpowiedzi w bardziej sensowny sposób. Gdyby mieli do wyboru pytania jak powyżej i pytania w rodzaju „Czy uważasz, że sukces w życiu zawodowym zależy przede wszystkim od ciebie samego?” i „Czy uważasz, że świat gospodarki oparty na konkurencji jednostek, motywowanych oświeconym interesem własnym, przynosi lepsze efekty ekonomiczno-społeczne niż alternatywne rozwiązania” większość z nich wybrałaby zapewne oceny, które zasugerowałem powyżej.

Prof. Skarżyńska – znów zaskoczona – dziwi się, że „studenci bardziej niż przeciętni Polacy widzą społeczeństwo jako stowarzyszenie, które ma służyć realizacji różnych (czyli zindywidualizowanych – J.W.) potrzeb ludzkich”. Cóż w tym dziwnego?

Pani Profesor nie może nie znać pracy M. Oakshotta o dwóch nurtach myśli o państwie. Nurcie liberalnym, w którym państwo jest stowarzyszeniem: strażnikiem praw pozwalających obywatelom na realizację ich indywidualnych celów. Oraz alternatywnym do niego nurcie kolektywistycznym, w którym państwo jest przedsiębiorstwem, mającym swoje własne, kolektywne, cele i które to cele mają realizować ci, którzy w tym przedsiębiorstwie się znajdują.

Studenci po prostu opowiedzieli się za pierwszym nurtem postrzegania państwa. Nurtem liberalnym. Ich odpowiedzi są zresztą zgodne z ich wcześniejszymi odpowiedziami na temat tego, od czego zależy sukces oraz preferencji dla systemu opartego na konkurencji i roli oświeconego interesu własnego. No, ale to właśnie tak nie podoba się ani pytającemu, ani odpowiadającej Pani Profesor. Może im się nie podobać; na szczęście dla nich żyją w demokratycznym kapitalizmie. Tylko po co aż robić badania „pod założoną tezę”?

A teraz odpowiem na pytanie dlaczego młodzi Polacy nie buntują się jak Grecy et consortes. Bo nie są aż tak głupi i aż tak zdemoralizowani, by protestować przeciwko temu, że manna spada z nieba w ilości mniejszej niż się do tego przyzwyczaili. Nadchodzą trudne dla Zachodu lata upadku państwa opiekuńczego w jego obecnym kształcie (czyli filozofii „dawania czegoś za nic”).

Społeczeństwa krajów, które przeszły piekło komunistycznego kolektywizmu i czyściec transformacji – od Estonii po Słowenię – będą w zdecydowanie lepszej sytuacji niż żyjący w świecie kompletnej fikcji Grecy, Hiszpanie, Francuzi i reszta. Ale to właśnie ten świat fikcji jest najwyraźniej ideałem prof. Skarżyńskiej i red. Leszczyńskiego…

Czytaj również