Ukraina: Podwyższać koszty Rosji, robić swoje…

Drukuj

Niewesoły to komentarz, ale rzeczywistość jest rzeczywistością i nie można się na nią obrażać. Najwyraźniej nikt na Zachodzie nie chce wspomóc Ukrainy sprzedażą nowoczesnej broni tak, by lepiej wyekwipowane wojsko ukraińskie podwyższyło Rosji koszty prowadzenia tego rodzaju wojny, na jaką się ona zdecydowała.

Co innego więc w tej – zdecydowanie niekorzystnej – sytuacji może zrobić Ukraina? Otóż skoro nie można podwyższyć Rosji kosztów militarnych (więcej ofiar wojny, większe straty w sprzęcie), należy zdecydować się inną strategię, która podnosić będzie Rosji koszty  e k o n o m i c z n e  tej polityczno-militarnej awantury. Jeśli zaś Rosja nie zaangażowałby się ekonomicznie w odbudowę regionu Donbasu, czyli satelickiej „Noworosji”, to zostawiwszy w biedzie, zdegażowanej infrastrukturze i dezorganizacji swoich podopiecznych ujawniłaby, jak naprawdę niewiele dla rządzących na Kremlu liczą się Rosjanie, o których trąbi sie tyle w moskiewskiej propagandzie. Czyli za niechęć ponoszenia kosztów ekonomicznych putinowska Rosja zapłaciłaby klęską  p r o p a g a n d o w ą.

Nie rezygnując z suwerenności nad regionem de facto opanowanym przez siły prorosyjskie, czy wręcz rosyjskie, Ukraina powinna uszczelnić granicę nad całym pozostałym terytorium. Zamknąć wszelkie przepływy pieniędzy do regionu donbaskiego. Pozwoliłoby to uświadomić mieszkańcom, co stracili bez związku z Ukrainą (i czego nie zyskali na tak reklamowanej „Noworosji”).

Ale to tylko część tego, co tworzące się na nowo państwo ukraińskie musi robić. Równolegle musi ono kontynuować – w bardzo trudnych, wojennych warunkach – wszystkie reformy. Zacząć jednak musi od samorządowej reformy terytorialnej. Jest to i łatwiejsze, i w kontekście konfliktu politycznie ważniejsze. Tak więc, nie „Noworosja”, ale mający spore kompetencje samorząd terytorialny powinien być modelem zdecentralizowanego demokratyzującego się państwa ukraińskiego.

Dalej, trzeba wprowadzać zmiany systemu ekonomicznego, których Ukraina nie dokonała przez ponad dwadzieścia lat oligarchiczno-mafijnej, skorumpowanej niepodległości. Nie łudźmy się, że pierwszy krok do Unii Europejskiej przyniesie wiele. Ważne jest to, co zrobią ze swoimi instytucjami  s a m i  U k r a i ń c y.

Na pewno będą mieli bardziej „pod górkę” niż my mieliśmy po 1989r. I nie będzie to ich wina. Po prostu historia ulokowała ich po mniej korzystnej stronie, faktycznie poza granicami zachodniej cywilizacji (w świecie bizantyjsko-tatarskiego despotyzmu). Dlatego np. Czechom, Polakom, czy Estończykom było łatwiej, a Rosjanom, Ukraińcom, Białorusinom, Mołdawianom jest i długo będzie trudniej. Ale swoje robić trzeba i bez zbudowania solidnych instytucji kapitalistycznej gospodarki rynkowej Ukraina sukcesu nie odniesie.

Można tylko mieć nadzieję, że w warunkach odrodzenia patriotycznego – jakie obserwujemy obecnie – pewne procesy zachodzić mogą szybciej i z mniejszymi oporami niż to bywało w niedawnej przeszłości.

Koncepcja polityki zarysowana powyżej jest wymuszona wielce niesprzyjającymi okolicznościami. Ale też ma tę zaletę, że z jednej strony podpowiada, co robić z nie cierpiącymi zwłoki sprawami bieżącymi, a z drugiej nie zapomina o fundamentalnych zmianach instytucjonalnych.

Battalion Donbas

Czytaj również